ŻOŁNIERZE W WALCE Z POWODZIĄ
***

Blisko 200 żołnierzy z Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych podejmuje działania w obronie Grodu Przemysława. Udziela pomocy w umacnianiu wałów przed nadejściem fali powodziowej.

Wysiłek wojska koncentruje się w miejscach najbardziej zagrożonych zalaniem przez Wartę. Żołnierze zabezpieczają przed powodzią część mieszkalną w dzielnicy na Starołęce oraz w podpoznańskim Luboniu. Napełniają worki piaskiem i układają folie ochronne. Z tak przygotowaną "bronią" umacniają wały przeciwpowodziowe. Współpraca wojska z mieszkańcami Poznania i okolic przynosi zamierzone efekty. Dotychczas, dzięki wspólnemu wysiłkowi, udało się powstrzymać dwa przecieki. Przed nimi najtrudniejsze - noc z 29 na 30 maja, w trakcie której ma nastąpić moment kulminacyjny. Wszyscy z niepokojem oczekują kiedy fala powodziowa dotrze do Poznania. Jednak, jak twierdzi dowódca jednej z grup sierżant Mariusz Frątczak, żołnierze "tak łatwo skóry nie sprzedadzą" i ma nadzieję, że wygrają z żywiołem.

Tekst i zdjęcia: Jacek Thomas
***

Prawie 200 żołnierzy i kilkadziesiąt jednostek sprzętu z 12 Brygady Zmechanizowanej ze Szczecina udziela pomocy w zabezpieczeniu rejonu gminy Mieszkowice przed nadejściem fali powodziowej na rzece Odrze.

Żołnierze z 2 batalionu piechoty zmotoryzowanej 12 Brygady Zmechanizowanej pomagają w kilku miejscowościach, położonych na terenie gminy Mieszkowice, w tym między innymi w miejscowościach: Czelin, Gozdowice, Stare Łysogórki. W ramach swoich zadań żołnierze ze Stargardu Szczecińskiego pracują przy zabezpieczaniu przed zalaniem dwóch przepompowni oraz zabudowań gospodarczych w miejscowości Czelin, zabezpieczają promowe przejście graniczne , Stacje Nadzoru Wodnego oraz budynki mieszkalne w miejscowości Gozdowice oraz wykonują prace wstępne w celu zabezpieczenia przed zalaniem rejonu Zakładu Produkcji Opakowań Drewnianych "Jultan" w Starych Łysogórkach. Główny wysiłek żołnierzy skupiony jest na napełnianiu worków z piaskiem, układaniu folii ochronnej oraz worków z piaskiem w celu zabezpieczenia zagrożonych obiektów. Również w gotowości do działania są łodzie motorowe wraz z obsługami z kompanii saperów. Jednocześnie , dowódcy poszczególnych grup zadaniowych wraz ze swoimi podwładnymi nieustannie monitorują sytuację na terenach zagrożonych, od miejscowości Kostrzyn aż do miejscowości Widuchowa.

Dodatkowych 150 żołnierzy z 2 batalionu piechoty zmotoryzowanej 12 Brygady Zmechanizowanej jest w gotowości do użycia -w zależności od rozwoju sytuacji powodziowej na terenach zagrożonych . Oprócz żołnierzy z "dwunastki" w akcji przeciwpowodziowej uczestniczy również kilkudziesięciu żołnierzy z Brygady Wsparcia Dowodzenia i Bazy Materiałowo- Technicznej z Torunia.

Zgrupowaniem zadaniowym w miejscowości Miszkowice, dowodzi podpułkownik Rafał Ostrowski, dowódca 2 batalionu piechoty zmotoryzowanej.

Tekst i zdjęcia: kpt. Janusz BŁASZCZAK
***

Ekipa ratunkowa 2 Mazowieckiej Brygady Saperów pod dowództwem chor. Sylwestra Bartona od 23.05.2010r. bierze udział w ewakuacji ludzi i ich dobytku z zalanych terenów gminy Słubice. Najbardziej ucierpiały wioski Świniary i Juliszew: Tutaj ludzie stracili w jednym momencie cały dorobek swojego życia. Resztę dobytku starają się (w bardzo ciężkich warunkach) uratować saperzy z Kazunia, Chełmna i Tczewa.

Codziennością są ewakuacje całych gospodarstw. W pierwszych chwilach powodzi kazuńscy saperzy ratowali przede wszystkim ludzi. Nie wszyscy chcieli się ewakuować, pozostałym w swoich Sadybach saperzy dowozili cyklicznie żywność, wodę i podstawowe środki higieny.

Poniedziałek 24.05.2010r. rozpoczął się wezwaniami do ewakuacji pozostawionych zwierząt. Krowy, konie i pomniejsza zwierzyna niechętnie wchodziła do ogromnego transportera. Ryk silników dodatkowo potęgował ich strach. Z godziny na godzinę rosła liczba przewiezionego inwentarza. Chor. Barton podkreśla: "Bez służb weterynaryjnych byłoby jeszcze ciężej. Dopiero zastrzyki uspakajające pozwoliły na załadunek bydła i koni, a także agresywniejszych psów. Najcięższa robota związana jest za każdym razem z załadunkiem. Potem, wszystko idzie sprawniej". Chor. Barton bardzo sobie chwali współpracę z zaprzyjaźnionymi jednostkami saperskimi z Chełmna i Tczewa oraz Stargardu Szczecińskiego. Wiadomo, ubezpieczenie na wodzie jest jednym z najważniejszych elementów działań naszych operatorów pływających transporterów samobieżnych (PTS).

"Nieoceniona w ewakuacji była również pomoc Braci Strażaków z Niepokalanowa oraz Jednostek Ratowniczo-Gaśniczych z Mińska Mazowieckiego i Łosic. Profesjonalizm w każdym calu!" - stwierdza, zmęczony po akcji chor. Barton, który, wraz z pomocnikiem operatora st.szer. Radosławem Lisem, właśnie powrócił z kolejnej ewakuacji. Radek Lis mówi, że "Równie ważna jest współpraca z ewakuowaną ludnością. Dobry przewodnik - to połowa sukcesu. Nie można przecież niszczyć ludziom pozostałego dobytku, a z wody nie widać ogrodzeń i pomniejszych budynków". Faktycznie operowanie PTS-em w takich warunkach wymaga nie lada kunsztu.

Nasze załogi proszą powodzian o jedno. O spokój i odpowiedzialność. Spokój, bo pomaga przyspieszyć akcję, a odpowiedzialność, bo nie może być takich przypadków, kiedy właściciela ewakuowanego inwentarza znaleziono po blisko godzinie pod sklepem. Inni w tym czasie czekali na ewakuację.

Nie sposób pominąć współdziałania naszych operatorów z saperami z Chełmna i Tczewa. Chłopaki na medal! Odważni, ale i rozważni. 3 załogi z Chełmna w składach: st.sierż. Dariusz Gromadzki z pomocnikiem st.szer. Tomaszem Bartosiakiem, plut. Marcin Chojnacki z kpr. Bartoszem Hałajdziakiem i kpr. Przemysław Wierzelewski ze st.szer. Marcinem Zielińskim, a także załoga plut. Marcina Kisłego ze st.szer. Pawłem Jakimiakiem z Tczewa dokonywali cudów w ryzykownych operacjach ewakuacji ciężkich maszyn rolniczych i traktorów. Sam kiedyś byłem operatorem PTS-a, ale na tak odważne rozwiązania bym się chyba nie zdecydował.

Wszystkie akcje koordynowali oficerowie z Państwowej Straży Pożarnej. Kooperacja z takimi dowódcami jak: mł.bryg. Krzysztof Ździebłowski z Sierpca i mł.bryg. Darek Sztumski z Żuromina pozwalała na pełne opanowanie nieuniknionego w takich sytuacjach zamieszania.

Winni jesteśmy również przyznać laury dla Jednostki Ratowniczo - Gaśniczej z Łosic. Załoga pod dowództwem st.asp. Waldemara Lipieńskiego, ze st.ogn. Jarkiem Marciniakem oraz sekcyjnymi: Tomkiem Kapłanem i Pawłem Kozłowskim nawet w trakcie rutynowego rekonesansu ratowała pozostawione zwierzęta, a także pomagała wszystkim napotkanym powodzianom dowożąc żywność i wodę, Ewakuacja kotów z drzew i psów ze strychów to dla nich wprawdzie chleb powszedni, ale w warunkach powodzi nabiera innego formatu.

Za naszym pośrednictwem pragniemy podziękować wszystkim wymienionym chłopakom. Dowódcy ich jednostek mogą być w pełni dumni z ich profesjonalnego działania.

Powodzenia w dalszych akcjach ratunkowych!

Dowódca 2 Mazowieckiej Brygady Saperów płk Waldemar Zakrzewski skomentował: "Nic tak nie zbliża służb mundurowych, jak wspólne działanie. Zawiązane w warunkach zagrożenia przyjaźnie trwają zawsze najdłużej". Nic dodać..

Tekst i zdjęcia: kpt. Andrzej Górka
***

Każdego dnia przybywa żołnierzy "Czarnej Dywizji" walczących z powodzią. Aktualnie do przeciwdziałania jej skutkom zostało skierowanych prawie 1800 żołnierzy i 130 jednostki sprzętu.

Powoli stabilizująca się sytuacja na południu kraju pozwala zluzować wojskowych z 10. i 34. Brygady Kawalerii Pancernej, którzy jako pierwsi wyruszyli z pomocą. Niemniej jednak w miarę przesuwania się fali powodziowej w górę Odry sytuacja pogorszyła się w województwie Lubuskim. -Odcinek rzeki przepływający przez nasz rejon odpowiedzialności podzieliliśmy na mniejsze, które zostały przypisane poszczególnym jednostkom wojskowym "Czarnej Dywizji". Żołnierze są wysyłani wszędzie tam, gdzie ich pomoc jest niezbędna.- zaznacza szef sztabu 11. Dywizji Kawalerii Pancernej, pułkownik Adam Duda.

Krosno Odrzańskie to bardzo malowniczo położone miasteczko. Niestety podczas tegorocznej powodzi jej dolne partie zostały przykryte przez wylewającą się rzekę. By nie dopuścić do większych strat w okolicach miasta żołnierze 5. Kresowego batalionu saperów (5Kbsap), 4. Krośnieńskiego batalionu zaopatrzenia i 10. batalionu rozpoznawczego Strzelców Konnych pracują dzień i noc. Do dyspozycji mają samochody ciężarowe i terenowe oraz amfibie PTS. -Wszędzie tam, gdzie występuje zagrożenie a dostęp drogą lądową jest ograniczony lub niemożliwy, możemy dostać się właśnie PTSem i zabezpieczyć wały przed zniszczeniem.- opowiada zastępca dowódcy 5Kbsap, major Jarosław Szczypiorski.

Działania na wodzie i pod wodą zabezpieczają doświadczeni płetwonurkowie z 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej (17WBZ), starszy plutonowy Bernard Hajducki i z 5Kbsap, st. plut. Tomasz Waligóra. -Czuwamy nad bezpieczeństwem pracujących ludzi. Gdyby stało się coś nieprzewidzianego mamy do dyspozycji łódź motorową i bardzo szybko możemy znaleźć się w rejonie rzeki, gdzie nasza interwencja byłaby potrzebna.- wyjaśnia st. plut. Tomasz Waligóra.

Dalej na północ, wzdłuż Odry, znajdują się kolejne newralgiczne punkty na mapie powodziowej kraju. W gminie Górzyca oraz okolicach miejscowości Słubice pomaga 200. żołnierzy z 17WBZ. Jak zapowiada szef zmiany zespołu operacyjnego z 17WBZ, koordynującego działanie wydzielanych do powodzi grup - kapitan Tomasz Bajer: -Żołnierze pomagają umacniać wały oraz są w gotowości do ewentualnej ewakuacji ludzi i ich dobytku. Około południa (28 maja br.) "Wielka Błękitna Siedemnastka" wyśle kolejnych 160. żołnierzy w rejon Górzycy i Słubic.

Tekst: kpt. Szczepan GŁUSZCZAK
Zdjęcia: kpt. Szczepan GŁUSZCZAK , ppor. Iwona MAJCHRZAK
***

1574. żołnierzy i prawie 100 jednostek sprzętu z 11. Dywizji Kawalerii Pancernej uczestniczy w akcji przeciwpowodziowej na terenie województw: dolnośląskiego i lubuskiego.

W ciągu ostatniej doby dodatkowych 300 żołnierzy wsparło działania na odcinku Odry w Lubuskiem. Wojskowi wyposażeni w pływające transportery samobieżne PTS (amfibie), zestawy niskopodwoziowe i samochody terenowo-ciężarowe pomagają ludności na terenach zalanych lub zagrożonych podtopieniami w okolicach Wrocławia, Głogowa, Nowej Soli, Sulechowa, Czerwieńska, Krosna Odrzańskiego i Słubic. Działania wojska koordynuje Grupa Operacyjna powoływana min. na czas sytuacji kryzysowych.

Tekst i zdjęcia: kpt. Szczepan GŁUSZCZAK
***

Nieustępliwość i walka o każdy metr ziemi wyznacza działanie żołnierzy 25 Brygady Kawalerii Powietrznej na terenach objętych powodzią. Z powietrza i ziemi na przekór krnąbrnej naturze kawalerzyści nie szczędząc wysiłku starają się powstrzymać złowrogą falę.

To już kolejny dzień zmagań z wielką wodą. Nikt z żołnierzy biorących udział w akcji ratowniczej na zalanych terenach nie narzeka, nikt nie odpuszcza. Żołnierze zdają sobie sprawę, że ten egzamin trzeba po prostu zdać na piątkę. Przemoczeni, zmęczeni ale pełni wiary w końcowy sukces stają dzielnie do wykonywania kolejnych zadań. Nie liczą już kolejnych worków z piaskiem wzmacniających wały, kolejnych wylotów i wezwań o pomoc. Są zawsze i wszędzie tam gdzie potrzebna jest ich pomoc. Zapłatą za trud są dla nich jakże wymowne spojrzenia przerażonych ludzi, którzy z dnia na dzień stracili dobytek całego życia. Ramię w ramię załogi śmigłowców wraz z ratownikami wspieranymi przez zespoły ratownictwa wysokościowego Państwowej Straży Pożarnej patrolują zagrożone tereny niosąc pomoc w ewakuacji ludności. Na ziemi w rejonach najbardziej zagrożonych wielką wodą, kawalerzyści walczą nieprzerwanie z przemakającymi wałami uszczelniając je kolejnymi workami z piaskiem. Stawka jest duża. W grę wchodzi ochrona ludzkiego życia, dobytku i miejsc pracy. Na szczęście są już widoczne efekty tej wytężonej i ciężkiej pracy. W najbardziej zagrożonych miejscach sytuacja powoli się normalizuje. Pomimo tego na pierwszej linii walki z żywiołem pozostaje nadal prawie trzystu kawalerzystów wspieranych przez dziesięć śmigłowców. Woda zaczyna powoli opadać odsłaniając straszny obraz zniszczeń jaki po sobie zostawiła. Żołnierze biorący udział w akcji powodziowej zgodnie podkreślają, że obecna sytuacja jest efektem zgodnego działania i koordynacji wszystkich służb biorących udział w walce z powodzią. Ze swej strony kawalerzyści deklarują dalszą pomoc wraz z zapewnieniem, że pozostaną na swych posterunkach tak długo jak będzie to konieczne.

Tekst: kpt. Sławomir MISZCZUK
Zdjęcia: 25 BKPow
***

Kolejny dzień ciężkiej pracy ekip ratunkowych 2 Mazowieckiej Brygady Saperów w walce z żywiołem powodziowym w gminie Wilków k/Opola Lubelskiego upłynął naszym załogom pływających transporterów samobieżnych (PTS) na ewakuacji ludzi i ich dobytku z zalanych terenów.

Już od wczesnego ranka załoga st. sierz. Pawła Szałkowskiego z operatorem st. kpr. Bogusławem Grunwaldem przystąpiła przy wsparciu zaprzyjaźnionej ekipy z 1 pułku drogowo-mostowego do ratowania koni i bydła pozostawionego w gospodarstwach, Dzięki sprawnie przeprowadzonym akcjom udało się ocalić zwierzęta ze wsi Kłodnica i Urządków. Jako pomniejszy ładunek zabierano, niejako przy okazji świnie i psy, a także (jak one przeżyły...?) stado króli. Rozwożono również wodę i żywność dla mieszkańców, którzy zostali w swoich domostwach pilnować dobytku. Przy wsparciu dzielnej załogi strażaków z Kłodnicy : Jacka Stępnia, Jurka Dańczuka i Wiesława Lemińskiego udało się również przeprowadzić rekonesans, na terenach, gdzie wg wcześniejszych informacji nie zostawiono już nikogo. Okazało się, ze w nowo-wybudowanym domu koczuje jeszcze jedna rodzina, a ewakuacji wymaga koń i krowa. Druga krowa niestety była uwiązana za nisko i podwyższający poziom wody ją zabił. Rodzinie, która nie chciała zostawić dobytku dostarczono żywność i wodę wraz z obietnicą, że za każdym razem zapasy te będą odnawiane.

Następnie szybko przystąpiono do ewakuacji trzody chlewnej z posesji p. Kality. Sprawnie i szybko wyciągnięto opierające się zwierzęta z chlewni i załadowano je na PTS-a. Podobnie, saperzy z Kazunia postąpili z pieskami, które w przeciwieństwie do świń, jakby czekały na ewakuację. Po zabraniu niezbędnych zapasów i ocalałych drobiazgów z zalanego domu, przewieziono wdzięcznego gospodarza i jego syna do "suchego portu".

Tam czekały na nas następne wezwania... Po szybkim posiłku, kazuńscy saperzy wrócili na wodę. Końca ewakuacji szybko się nie doczekamy...

Cieszy nas bardzo dobra opinia miejscowej ludności o działaniach dzielnych załóg z Kazunia i Dęblina ( załogą z Dęblina dowodzi chor. Robert Mucha. Powodzianie niejednokrotnie podkreślali kunszt operatorski naszych załóg i niesamowitą odwagę. St. sierż Szałkowski niejednokrotnie miał sytuacje, kiedy to nawet właściciele zwierząt chcieli rezygnować z ewakuacji agresywnych zwierząt, ale upór naszych "determinatorów" pozwolił na doprowadzenie akcji do końca...

Osobnym tematem pozostaje to, co ludzie zastają po powrocie do swoich gospodarstw. Jedna, wielka zgryzota połączona z beznadzieją na początek dalszego istnienia. Zahartowanym w powodziach saperom łza się w oku zakręciła. Jak pocieszyć tych ludzi? Jak dać im szansę na nowe życie.

Tekst i zdjęcia: kpt. Andrzej Górka
***

Mija kolejny dzień zmagań żołnierzy 25 Brygady Kawalerii Powietrznej z powodzią. Ponad pięciuset kawalerzystów nieprzerwanie walczy z żywiołem niosącym śmierć i zniszczenie na zalewanych terenach w województwach świętokrzyskim, mazowieckim i małopolskim. Kawalerzyści zmagają się z wielką wodą mając świadomość, że w tej walce liczy się niemal każda minuta.

Wrocław, Białobrzegi, Słubice, Połaniec to tylko niektóre z miejsc nieschodzących w ostatnich dniach z informacji o sytuacji powodziowej przekazywanych przez media. Wszędzie tam na pierwszej linii zmagań z wielka wodą są żołnierze 25 Brygady Kawalerii Powietrznej z Tomaszowa Mazowieckiego. Kawalerzyści wspierani są przez załogi śmigłowców, które wraz z ratownikami niosą pomoc zagrożonej wielka falą ludności. W ramach prowadzonych akcji ratowniczych przez śmigłowce kawalerii żołnierzom w walce z żywiołem pomaga sześć zespołów ratownictwa śmigłowcowo - wysokościowego Państwowej Straży Pożarnej z Łodzi w liczbie dwunastu ratowników. Ewakuacja najbardziej zagrożonej ludności zalanych terenów odbywa się nieprzerwanie. Liczy się każda minuta. W akcji bierze udział 14 śmigłowców kawalerii powietrznej. Do chwili obecnej ewakuowano z użyciem śmigłowców 25 osób. Ponadto w walce z napierającą wszechobecną wodą śmigłowce wraz z żołnierzami zabezpieczają i uszczelniają przeciekające wały min. w rejonie Maciejowic, Sandomierza, Szczurowa, Nowych Grochali i Słubic. Pomagają również w budowaniu zapór z worków z piaskiem na terenach objętych powodzią oraz monitorowaniu z powietrza zagrożenia powodziowego we Wrocławiu. Wszędzie widać ogromne zaangażowanie i wytrwałość w walce z żywiołem. Praca odbywa się nieprzerwanie zarówno w grupach liczących kilkudziesięciu żołnierzy jak i małych kilku osobowych. Pracami żołnierzy kierują doświadczeni oficerowie tacy jak pułkownik Stanisław KACZYŃSKI. podpułkownik Szymon KOZIATEK, major Zenon BUBER, kapitanowie Jacek KUBAN, Marcin KOWALCZYK i wielu, wielu innych. Dzięki nim walka z powodzią przebiega sprawnie, a co najważniejsze bezpiecznie, zarówno dla ewakuowanej ludności jak i samych żołnierzy, którzy w zaistniałej sytuacji wykazują się ponadprzeciętnym zaangażowaniem. Duży hart ducha wykazują również załogi śmigłowców. W niesprzyjających warunkach atmosferycznych, wykonując loty ratownicze na małych wysokościach piloci zmuszeni są do szczególnej koncentracji uwagi tak, aby zadanie wykonane zostało skutecznie i bezpiecznie. Kawalerzyści trwać będą na swych posterunkach tak długo, jak wymagać tego będzie sytuacja w rejonach ich działania. Jak stwierdził w rozmowie przeprowadzonej w krótkiej przerwie pomiędzy kolejnymi wylotami major pilot Dariusz WIECZOREK " sytuacja jest ekstremalna, tym ludziom potrzebna jest nasza pomoc. Często jesteśmy dla nich przysłowiową ostatnią deską ratunku. W takich chwilach nikt nie myśli o zmęczeniu, po prostu trzeba być w ciągłej dyspozycji i działać. Taka jest nasza rola i damy z siebie wszystko by nie zawieść oczekiwań miejscowej ludności".

Tekst: kpt. Sławomir MISZCZUK
Zdjęcia: 25 BKPow.
***

Przeszło 1200. żołnierzy oraz 90. jednostek sprzętu z 11. Dywizji Kawalerii Pancernej zostało skierowanych do walki z powodzią w województwach Dolnośląskim, Wielkopolskim i Lubuskim.

Najwięcej wojskowych, bo aż 750. z 10. Brygady Kawalerii Pancernej ze Świętoszowa, walczy z żywiołem we Wrocławiu. Wspiera ich 80. z 34. Brygady Kawalerii Pancernej z Żagania. 142. żołnierzy z 69. Leszczyńskiego pułku przeciwlotniczego działa w regionie miejscowości: Głogów, Chwałów, Kotla i Czerna. Ponadto w działaniach antykryzysowych zaangażowane są: 5. Lubuski pułk artylerii z Sulechowa, 4. Zielonogórski pułk przeciwlotniczy z Czerwieńska i 11. batalion remontowy z Żagania.

Dodatkowo w nocy 23 na 24 maja br. 200 przeciwlotników z 4. Zpplot wzmocniło działania przeciwpowodziowe w województwie Lubuskim. 100. zostało wydzielonych do akcji w rejonie Czerwieńska, 80. w rejonie Bojadły i 20. w gminie Zabór.

Od 24 maja br. w Wojewódzkim Centrum Zarządzania Kryzysowego w Gorzowie Wielkopolskim przebywa Szef Wydziału Współpracy Cywilno - Wojskowej G-5 "Czarnej Dywizji", ppłk Cezary Kiszkowiak, który koordynuje współdziałanie wojska z cywilami . -W tak newralgicznym momencie, kiedy żywioł się zbliża a zagrożenie jest bardzo realne należy bardzo ostrożnie dokonywać analiz i szybko działać. Ważna jest także sprawna współpraca wojska i pozostałych służb zaangażowanych w pomoc.- podkreśli ppłk. Kiszkowiak.

Tekst: kpt. Szczepan GŁUSZCZAK
Zdjęcia: Bogusław POLITOWSKI
***

Trwa walka z powodzią. Żołnierze 25 Brygady Kawalerii Powietrznej wykorzystując specjalistyczny sprzęt w tym śmigłowce, biorą udział w akcji przeciwpowodziowej na najbardziej zagrożonych terenach. W walce z żywiołem w chwili obecnej bierze udział 517 kawalerzystów.

W wielu miejscach pod wodą znalazły się gospodarstwa, pola i domy. Nieprzejezdne są drogi i mosty. Do ratowania ludności broniącej przed wielką wodą swego dobytku niemal do ostatniej chwili, dotrzeć można jedynie przy użyciu specjalistycznego sprzętu. Żołnierze 25 Brygady Kawalerii Powietrznej walczą z wielką wodą w najbardziej zagrożonych miejscowościach min. we Wrocławiu, Białobrzegach, Nowy Korczynie, Połańcu, Mielcu, Słubicach koło Płocka i Szczucinie. Wszędzie tam gdzie sytuacja jest szczególnie niebezpieczna, żołnierze 25 brygady wspierają w walce z powodzią okoliczną ludność. Działania żołnierzy ukierunkowane są głównie na pracy związanej z umacnianiem wałów przeciwpowodziowych, układaniu worków z piaskiem, ewakuacji ludzi, zwierząt i mienia z najbardziej zagrożonych powodzią terenów. W akcji ewakuacyjnej ludności, kawalerzystów wspiera 12 śmigłowców z 1 i 7 dywizjonu lotniczego z Leźnicy Wielkiej i Nowego Glinika razem z wojskowymi ratownikami wspieranymi przez ratowników straży pożarnej. Żołnierze pracują nieprzerwanie w systemie zmianowym przez całą dobę, niosą pomoc zarówno poszkodowanym jak i zagrożonym powodzią mieszkańcom. Akcja przeciwpowodziowa z udziałem żołnierzy kawalerii powietrznej trwać będzie nieprzerwanie tak długo jak będzie tego wymagała sytuacja na zagrożonych terenach.

Tekst i zdjęcia: kpt. Sławomir MISZCZUK
***

2 Mazowiecka Brygada Saperów od początku powodzi działała na wielu odcinkach walki z żywiołem.

Już 19.05 . 2010r. 2 ekipy ratunkowe na pływających transporterach samobieżnych (PTS) zaczęły ewakuację ludzi i ich dobytku w gminach Łubnice i Połaniec w powiecie staszowskim. W tym samym czasie pompy odwadniające por. Artura Wasiaka 24h/dobę pompowały wodę w niedalekich Liszkach.

Wezwania pomocy powodzianom przychodziły zewsząd.

20.05.2010 50 żołnierzy ruszyło w rejony warszawskiego ZOO . Z ogromną ofiarnością i determinacją ratowano przesiąknięte wodą wały. Rozpoczęto również częściową ewakuację ludności. Tego samego dnia drużyna PTS ruszyła na ratunek pobliskim Łomiankom ratując ludzi i ich dobytek. Również 20.05 dowódca Brygady płk Waldemar Zakrzewski wysłał 52 żołnierzy do obrony zagrożonego odcinka Wału Miedzeszyńskiego w Warszawie. Po przybyciu kazuńskich saperów, rozpoczęto natychmiastową ewakuację ludności z pobliskich ulic. Obrona Wału Miedzeszyńskiego trwała do późnych godzin nocnych, kiedy to płk Zakrzewski był zmuszony do przesunięcia wszystkich pododdziałów, działających na warszawskim odcinku, na ul. Ogórkową. 132 żołnierzy napełniło i przetransportowało tysiące worków z piaskiem, utrzymując w ten sposób Wisłę w swoim korycie.

21.05.2010r. walka z żywiołem trwa nadal. 60 żołnierzy Brygady ruszyło bronić Mostu Śląsko-Dąbrowskiego, a w tym samym czasie, ekipy ratunkowe na PTS-ach na PTS przemieściły się do Józefowa k/ Otwocka przystępując natychmiast do ewakuacji tonących w szaro-brunatnej mazi: ludzi, zwierzęta i sprzęt.

Zaprzyjaźniona od lat z Brygadą gmina Leoncin znalazła się w wielkim niebezpieczeństwie już w nocy 21/22.05.2010r. Na pomoc wysłano prawie 30 żołnierzy Brygady i UMI. (Uniwersalna Maszyna Inżynieryjna, mająca zdolności jednoczesnego napełniania wielu worków z piaskiem), która działała bez przerwy, a żołnierze non - stop pracowali przy obronie wałów, utrzymując jednocześnie drogę wiodącą na wały poprzez położenie lekkiego pokrycia drogowego.

W nocy 22/23.05.2010r. sztab kryzysowy Brygady wysyła ponad 20 żołnierzy na PTS-ach do Świniar pod Płockiem. PTS-y z marszu przystępują do ratowania zaskoczonych przerwaniem wału ludzi. Przede wszystkim ludzi... Na dobytek przyjdzie czas później. Równocześnie, w rejon Świniar transportowane są ogromne bloki betonowe, które potem będą zrzucane ze śmigłowców, celem ratowania przerwanych wałów.

Jednym z najbardziej newralgicznych odcinków walki z żywiołem jest gmina Wilków, zalana w 97% przez wodę, a właściwie coś, co kiedyś wodą było. Teraz płynie w niej wszystko: paliwo z zalanych stacji, padłe zwierzęta, tony obornika i wszelkie wypłukane śmieci. W takich warunkach załoga kazuńskiego PTS-a z dowódcą st.sierz. Pawłem Szałkowskim oraz operatorem st. kpr. Bogusławem Grudniem jest zmuszona walczyć z kolejnymi wyzwaniami. Spektakularne akcje ratowania ludzi, a także rozszalałych ze strachu zwierząt zdarzają się wielokrotnie w ciągu dnia.

Między załogą PTS możemy zawsze zaobserwować sylwetkę kierowcy z kazuńskiej Brygady st.szer. Damiana Grudnia. Nie może usiedzieć w Honkerze, kiedy jego koledzy ratują ludzi i dobytek. Widać go wszędzie: przy workach z piaskiem na wałach, przy pomocy wysiadającym ludziom, nosząc ich dobytek, czy też w akcjach ratunkowych. Dzielny chłopak...

Nasi saperzy ubezpieczają się nawzajem z zaprzyjaźnioną jednostką inżynieryjną z Dęblina, gdzie załogą PTS-a dowodzi chor. Robert Mucha. Wspólne działanie pozwala osiągnąć o wiele więcej celow. To, co wcześniej było niemożliwe, przy saperskiej współpracy jest codzienną praktyką. Jednym z nowych patentów naszej ekipy jest metoda ratowania koni i krów przy pomocy kół ratunkowych. Czegoś takiego nawet najstarsi strażacy nie widzieli! Zwierzęta są przymocowywane do burt PTS-a, wleczone na płytszą wodę, a dopiero tam następuje załadunek. Ot saperska fantazja...

Wspólne działanie pozwala również na kilkuminutowe chwile odpoczynku, bo nikogo innego z ciężkim sprzętem w tym rejonie na wodzie nie widać...

Doświadczony już w działaniach powodziowych płk Zakrzewski, pytany o rady dla swoich żołnierzy odpowiedział: "Saperzy z Kazunia sami wiedzą, co mają robić. Wystarczy im nie przeszkadzać. Ze swojej strony mogę prosić jedynie zagrożoną ludność, aby słuchała ich rad. Słowa o natychmiastowej ewakuacji nigdy nie są przez saperów rzucane na wiatr. Potem może być tylko gorzej... ".

Doświadczenia z tej powodzi jedynie potwierdzają te słowa.

Tekst i zdjęcia: kpt. Andrzej Górka
***

Od 18.05.2010r. żołnierze 21 Brygady Strzelców Podhalańskich uczestniczą w akcji przeciwpowodziowej prowadzonej na Podkarpaciu.

21 Brygada Strzelców Podhalańskich utrzymuje siły i środki na wypadek powstania sytuacji kryzysowych związanych z powodzią. Dnia 18.05.2010r. na szczeblu Brygady aktywowana została Grupa Operacyjna mająca na celu koordynowanie działań z użyciem żołnierzy i sprzętu 21BSP. Tego samego dnia Brygada otrzymała polecenie od przełożonych do użycia sił i środków w związku z sytuacją powodziową w gminie Czermin powiat mielecki. W godzinach popołudniowych pododdział w składzie ok.100 żołnierzy oraz 11 pojazdów zabezpieczenia dotarło do zagrożonego miejsca gdzie zgodnie z decyzjami bezpośrednio kierujących pracą  zostali użyci do wzmacniania wałów. Kolejne grupy przygotowywały sie do wyjazdu. Tak wyglądały początki działania "Podhalańczyków". W następnym dniu grupy ruszyły w rejon Sandomierza (m. Złota, Furmany, Gorzyce, Huta Sandomierz) oraz rejon Baranowa Sandomierskiego. Obecnie w akcji przeciwpowodziowej na terenie województwa podkarpackiego udział bierze ponad 200 żołnierzy 21BSP oraz ok. 20 jednostek sprzętu. Główny wysiłek został skupiony na umacnianiu najbardziej zagrożonych wałów, pomocy przy ewakuacji ludności oraz dostarczaniu prowiantu i wody. Praca odbywa się nieprzerwanie w systemie 24-godzinnym.

Tekst kpt. Konrad Radzik
Zdjęcia: ppor. Krakowiak
***

Niedziela 23. maja 2010 roku jest już szóstym dniem walki żołnierzy 1 Brzeskiej Brygady Saperów z żywiołem. Saperzy pomagają tam gdzie jest taka potrzeba. Byli już w województwie małopolskim oraz śląskim, a także nadal pracują w opolskim i dolnośląskim.

Żołnierze 1 Brzeskiej Brygady Saperów pracują już od wtorku 18. maja. Wtedy to ruszyły do pracy pierwsze grupy robocze wyposażone w najróżniejszy sprzęt inżynieryjny: transportery pływające, samochody terenowe oraz ciężarowo - terenowe, maszyny inżynieryjne, łodzie, pompy.

Codziennie w wyznaczonych miejscach pracuje kilka grup roboczych - łącznie około 150 żołnierzy. Praca odbywa się zarówno w dużych, 30 - 40 osobowych grupach, a także w mniejszych nawet dwuosobowych.

Zadań, jakie wykonują brzescy saperzy jest wiele, począwszy od ewakuacji ludzi i zwierząt z zalanych terenów, poprzez uszczelnianie wałów przeciwpowodziowych, dostarczanie żywności oraz innych niezbędnych do funkcjonowania środków, a skończywszy na transporcie osób przez rejony nieprzejezdne.

Nasi żołnierze udzielali i nadal udzielają pomocy w kilku miejscach na terenie czterech województw: śląskiego, małopolskiego, dolnośląskiego oraz opolskiego.

Brzescy saperzy pomagali już: w gminie Bierawa oraz gminie Cisek, powiat kędzierzyńsko - kozielski, województwo opolskie; w gminie Liszki, powiat krakowski, województwo małopolskie; we wsi Stary Otok, gmina Oława, województwo dolnośląskie; w gminie Bieruń, powiat bieruńsko - lędziński, województwo śląskie; we wsi Turze i Ruda, powiat raciborski, gmina Kuźnia Raciborska, województwo śląskie; we wsi Chełm Mały, powiat bieruńsko - lędziński, województwo śląskie.

Na dzień dzisiejszy (23.05) trwają prace pięciu grup roboczych, w kilku miejscach województwa opolskiego i dolnośląskiego. Żołnierze niestrudzenie pomagają w Brzegu, gminie Popielów oraz Lipkach (powiat Brzeski), a także we Wrocławiu i Siedlcach (powiat oławski).

Tekst: kpt. Ewa NOWICKA-SZLUFIK
Zdjęcia: mjr Piotr TOMKÓW, kpt. Ewa NOWICKA-SZLUFIK, kpt. Błażej LENARD, st.chor.sztab. Krzysztof WATRAS
***

1 ekipa ratunkowa 2 Mazowieckiej Brygady Saperów na pływającym transporterze samobieżnym (PTS) został przewieziona w nocy z 22/23.05.2010r. z gminy Połaniec do gminy Wilków w woj. lubelskim i o 4.00z marszu weszła do akcji.

Na miejscu zastaliśmy dantejskie sceny: zatopione domostwa , czekających na ewakuację ludzi i zwierzęta. Woda sięgała już okien na I piętrach. Ogrom tego nieszczęścia poraził nawet, zahartowanych na powodzi w powiecie staszowskim, twardych, kazuńskich saperów.

Szczególnie ponure wrażenie wywoływał widok bezradnych zwierząt. Pływających na tratwach psów, zatopionych koni , a nawet pływających uli z których matki, wciąż bronione przez robotnice, dryfowały po bezbrzeżach brudnej, brunatnej cieczy.

Podjęto decyzję, że PTS będzie ewakuował bydło i konie oraz dobytek, a lekkim łodziom strażackim pozostawiono ewakuację samych ludzi.

Saperzy mazowieckiej brygady pojechali na ewakuację do wsi Urządków i Chłodnica. Dowódca łodzi strażackiej Jacek Stępień pilnie nasłuchiwał wszelkich odgłosów, dobiegających z domów jego rodzinnej wsi. Reagowano na każdy sygnał. Już po ok. 20 minutach operator "zaburtowca" Wiesław Lemiński mógł zawracać do miejsca przejęcia ewakuowanych. Łódź była pełna. Do łodzi strażacy i saperzy przenosili ludzi na plecach, a starsze osoby dostarczono nawet w pływających wannach

W drodze powrotnej napotykamy PTS-a z kazuńskiej Brygady: st.sierż Paweł Szałkowski i operator st. Szer. Grunwald "Grundi" jechali ewakuować bydło. Strażacy z podziwem wyrażali się nt. maestrii sierż. Szałkowskiego w operowaniu ogromną maszyną wśród krętych i wąskich rzeczek utworzonych nad tym, co kiedyś było drogami.

Sprawny załadunek kolegów z bratniej jednostki w Dęblinie i załoga pod dowództwem chor. Roberta Muchy mogła wypływać z gospodarstwa. Oni zabrali aż 12 krów.

Kauńscy saperzy byli zmuszeni zabrać pechową "13", w tym 2 ponad półtonowe buhaje. Jeden z nich okazał się skoczkiem i przerażony rykiem silników, co chwila usiłował pokonać burty PTS-a. W trakcie załadunku ciężko było pamiętać o słowach naszego dowódcy płk Waldemara Zakrzewskiego, który na pożegnanie powiedział: "Ratując innych musicie również pamiętać o swoim zdrowiu". Przemoczona, straszliwie zmęczona (2 doby na nogach) załoga PTS 2 Brygady Saperów wyładowywała ostatnie sztuki bydła ok. północy. Ze współczesnej "Arki Noego" krowy schodziły chętniej.. Szybka kolacja i spać. O4,30 zaczyna się następna ewakuacja. Tak było planowane, ale wezwania od powodzian przychodzą niespodziewanie....

Odwaga, oddanie i poświęcenie - tak krótko podsumowali wysiłek saperów z kazuńskiej Brygady mieszkańcy gminy Wilków.

Tekst i zdjęcia: kpt. Andrzej Górka
***

21 maja br. do 69. Leszczyńskiego pułku przeciwlotniczego (69. Lpplot) dotarła wiadomość o zagrożeniu powodziowym w gminie Żerków w powiecie Jarocin gdzie rzeka Prosna przybrała alarmujący poziom.

Natychmiast podjęto działania w kierunku uruchomienia akcji przeciwpowodziowej przewidzianej w wytycznych regulujących sposób interwencji wojska na wypadek sytuacji kryzysowych. Na miejsce akcji, w okolice miasta Chwałów, z leszczyńskiego pułku wyruszyło 20 żołnierzy pod dowództwem por. Huberta Jasiaka i sierż. Michała Torza.

Oprócz żołnierzy, w akcji polegającej na umacnianiu nadwyrężonych umocnień oraz uszczelnianiu i podwyższaniu wałów przeciwpowodziowych na odcinku od mostu w Żernikach do miasta Chwałów, brało udział wiele jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej, spora ilość wolontariuszy, oraz mieszkańcy zagrożonych miejscowości: Żernik, Chwałowa, Kretkowa i Komorza Przemysławskiego. Działaniami strażaków - ochotników w liczbie 130 kierował mł. bryg. Robert Kaczmarek.

W razie konieczności ewakuacji przygotowano miejsca dla ludzi i zwierząt hodowlanych. W Żernikach przesypano ponad 8 tys. worków z piaskiem. Sytuację dodatkowo utrudniała duża odległość wałów od drogi. Akcja trwała do późnych godzin wieczornych. Mimo ogromnego zmęczenia wszyscy ofiarnie pracowali, by możliwie najlepiej zabezpieczyć zagrożone tereny przed powodzią. Komunikat rzecznika Wojewody Wielkopolskiego uspokaja jednak mieszkańców: - Stabilizuje się poziom wód w Prośnie.

Grupa z 69. Lpplot to kolejni żołnierze "Czarnej Dywizji" zaangażowani w pomoc dla zagrożonych przez powódź regionów kraju. Prawie 900 żołnierzy i wiele jednostek sprzętu, głównie z 10. Brygady Kawalerii Pancernej oraz innych jednostek 11. Dywizji Kawalerii Pancernej działa w terenie walcząc z żywiołem. W świętoszowskiej brygadzie kolejnych 600. jest w gotowości do użycia.

Tekst: Agnieszka Radoń, mł. chor. sztab. Alfred Góralczyk
Zdjęcia: mł. chor. sztab. Alfred Góralczyk
***

Kilkuset żołnierzy połączył w ostatnich dniach jeden cel - uratować przed powodzią stolicę Dolnego Śląska.

W walce z żywiołem mają do dyspozycji pływające transportery gąsienicowe, łodzie z silnikami zaburtowymi, pompy, koparki, samochody ciężarowo-terenowe oraz inny sprzęt niezbędny w tego typu akcjach.Sceny rozgrywające się na wrocławskich ulicach przypominają bitwę. Tu przeciwnikiem jest jednak woda, którą żołnierze, wraz z miejscową ludnością, muszą ujarzmić za pomocą worków z piaskiem.Aby jak najskuteczniej radzić sobie z tak podstępnym i nieprzewidywalnym wrogiem w Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych całodobowo działa Zespół Operacyjny. Jego zadaniem jest koordynowanie użycia ludzi i sprzętu.

Tekst i zdjęcia: kpt. Piotr Szczepański
***

Od 19 maja 2010 r. kilkaset żołnierzy 1. Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej uczestniczy w walce z powodzią w Polsce Południowo-Wschodniej i Centralnej. Ponadto na czas działania 1. WDZ podporządkowano 290 żołnierzy z 25. Brygady Kawalerii Powietrznej z Tomaszowa Mazowieckiego oraz 132 żołnierzy z 2.Brygady Saperów z Kazunia.

Zgodnie z wdrożonymi w Siłach Zbrojnych procedurami, na szczeblu Dowództwa 1. Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej uruchomiono Stanowisko Dowodzenia i Koordynacji, któro koordynuje użycie wojska w w/w regionie kraju.

Od dn. 19.05 br. żołnierze pomagali w miejscowościach m.in.: Czermin, Huta Sandomierz, Gorzyce, Baranów Sandomierski, Sandomierz, Kozienice, Borowa, Otoka, Parchatka, Rajszew, Kozienice. W ramach swoich działań żołnierze pracują przy umacnianiu wałów przeciwpowodziowych, układaniu worków, udzielaniu pomocy przy ewakuacji ludzi i dostarczaniu posiłków oraz wody pitnej dla poszkodowanej ludności.

- - -

W celu właściwej realizacji zadań przeciwpowodziowych w Dowództwie 1.Dywizji zostało utworzone Stanowisko Dowodzenia i Koordynacji. Dzisiaj (21.05. br.) na wniosek Wójta Gminy Jabłonna i zgodnie z Rozkazem Dowódcy 1.WDZ 80 żołnierzy z jednostek 1. pułku artylerii, 1. batalionu dowodzenia, 1. batalionu zaopatrzenia zostało wysłanych do uszczelniania wałów niedaleko wsi Rajszew (gm. Jabłonna). Dowódcą grupy jest kpt. Szymon Sobolewski. Żołnierze wykonują prace przede wszystkim prace polegające na wzmacnianiu wałów i układania worków z piaskiem. Zagrożone zalaniem są budynki znajdujące się w odległości ok. 1,5 km od Wisły w miejscowości Rajszew. Żołnierze wykazują się dużym zaangażowaniem podczas wykonywanych czynności.

Tekst i zdjęcia: por. Krzysztof Baran, chor. Grzegorz Litwin
***

Obecnie około 160 żołnierzy i kilkanaście jednostek sprzętowych 3 Brygady Zmechanizowanej Legionów im. R. Traugutta w Lublinie z Kompleksów Koszarowych w Lublinie i Chełmie bierze udział w akcji powodziowej w Sandomierzu, Otoce i Borowej.

Wczoraj tj. 20 maja kolejna grupa 50 żołnierzy z kompleksu Koszarowego Kruczkowskiego (bdow i dplot) 3 BZ pod dowództwem kpt. Dariusza BORZĘCKIEGO w godzinach popołudniowych wyruszyła w rejon zagrożenia powodziowego do miejscowości Borowa w okolicach Mielca gdzie obecnie pracują przy umacnianiu wałów przeciwpowodziowych.

W Sandomierzu nadal pracuje grupa ponad 50 żołnierzy, która umacnia wały przeciwpowodziowe od strony Huty Szkła. Natomiast kolejnych 50 żołnierzy pod dowództwem kpt. Dominika ZYCHA , którzy dotychczas pracowali na wałach przy ulicy Portowej w Sandomierzu, przeniosła się w rejon oddalonej o około 45 km od Sandomierza miejscowości Otoka. Tutaj wspólnie ze Strażą Pożarną i mieszkańcami wsi uszczelniają przeciekające wały uniemożliwiając przelanie się wody na teren wsi Otoka. Obecnie całość przedsięwzięć w Sandomierzu i miejscowości Otaka koordynuje Dowódca 1 batalionu zmechanizowanego w Chełmie ppłk Mariusz GAŁĘZIOWSKI.

Dzisiaj tj. 21 maja Zespół Operacyjny 3 BZ wydał rozkaz do przygotowania i bycia w gotowości do użycia kolejnej grupy 30 żołnierzy do udziału w akcji powodziowej w rejonie miejscowości Parchatka w powiecie puławskim. Zadanie to otrzymał Zastępca Dowódcy 3 batalionu zmechanizowanego w Zamościu mjr Leszek WINOGRODZKI.

Żołnierze 3 brygady, zarówno w Zespołach Operacyjnych w MSD (Miejsce Stałej Dyslokacji) jak i w rejonach powodziowych pracują w systemie zmianowym 24 godziny na dobę. Nadal nie jest znany termin zakończenia prac.

Tekst i zdjęcia: kpt. Dariusz DRĄCZKOWSKI
***

Połaniec 2BSap. Cały dzień 21.05.2010r.upłynął żołnierzom 2 Mazowieckiej Brygady Saperów, biorącym udział w akcji przeciwpowodziowej w Połańcu, na ewakuacji zagrożonej ludności i dowozie żywności dla tych, którzy nie chcieli opuścić zalanych domostw. Pływające transportery samobieżne zabierały również strażaków w rejony najbardziej zagrożone.

Tragiczne obrazy zalanych rejonów i ludzi patrzących bez nadziei na niknący w wodzie dorobek ich życia. Jedynym drogowskazem dla naszych załóg były końcówki znaków drogowych i dachy zalanych domów. Z rozmów z lokalną ludnością przebija beznadzieja straconej przy uprawach pracy i straconych plon. Większa część ludności gminy Połaniec utrzymuje się z rolnictwa i możemy tu spotkać rodziny, dla których ziemia jest jedyną formą dochodu. Nowowybudowane domy, nowa szkoła, z której ludzie byli tak dumni, wszystko to jest zalane i dopełnia ponurego obrazu szarobrunatnej cieczy, pokrywającej wszystko. Ludzie są wdzięczni wojsku za poświęcenie żołnierzy. Jedynie ich i strażaków spotykają gasnące na twarzach resztki uśmiechów. Wszyscy podziwialiśmy załogi naszych transporterów, lawirujących ogromnymi maszynami pomiędzy zalanymi płotami i domami. Wiadomo, że woda w końcu musi zejść, a ludzie tu wrócą. Dla nich każda zniszczona brama, pogięta maszyna - to dodatkowe wydatki, których i tak mają ogrom. Szczególnie ponure wrażenie wywołują obrazy ratujących się zwierząt: lisów na drzewach, przerażonych kotów na dachach i psów kręcących się po suchych wyspach. Starając się uratować jednego z nich, podpłynęliśmy do malutkiej wysepki. Pies zaczął szczekać i warczeć na nas. Doświadczony w powodziach strażak stwierdził: "Spokornieje, kiedy mu się suchy teren skurczy". Faktycznie, przy powrocie, pies sam zaczął do nas płynąć.

2 załogi pływających transporterów samobieżnych(PTS) pod dowództwem st. sierż. Pawła Szalkowskiego i st.plut. Grzegorza Kurdziałka z operatorami st.szer. Danielem Latoszkiem i st.kpr. Bogusławem Grunwaldem znowu ruszają na pomoc o godz. 21,00. Trzeba w nocy ewakuować dobytek ludziom, którzy jeszcze w południe byli pełnie nadziei, że do nich woda nie dotrze, "bo w 1997r. nie dotarła". Wielu z takich gospodarzy twierdzi, że stan wody jest większy niż w trakcie "Powodzi Tysiąclecia".

Znający potrzeby swoich mieszkańców członkowie samorządów powiatu staszowskiego i gminy Połaniec zdają się to potwierdzać. Oddając im sprawiedliwość musimy stwierdzić, że zarówno władze miasta i gminy Połaniec, jak i starostwo w Staszowie robi wszystko, aby ulżyć powodzianom w tragedii, która ich spotkała. Sprawna współpraca z wojskiem, strażą pożarną i policją musi zaowocować maksymalną minimalizacją strat.

Tekst i zdjęcia: kpt. Andrzej Górka
***

20 maja br. 500 żołnierzy z 10. Brygady Kawalerii Pancernej (10BKPanc) ze Świętoszowa w ramach procesu działania na wypadek klęsk żywiołowych zostało skierowanych do udziału w akcji przeciwpowodziowej w Województwie Dolnośląskim.

Żołnierze "Czarnej Dywizji", gotowi do niesienia pomocy w rejonach dotkniętych lub zagrożonych powodzią, natychmiast przystąpili do działania.
- Otrzymaliśmy już pierwsze zadania z Centrum Reagowania Kryzysowego Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu i od razu je wykonujemy. Na początek kierujemy żołnierzy do umacnianie wałów w okolicy wrocławskiej dzielnicy Kozanów oraz w okolicach miasta Oławy. - relacjonuje ppłk Adam Rzeszuto, dowodca grupy.

Do akcji poza żołnierzami skierowano również samochody ciężarowo-terenowe oraz zestawy niskopodwoziowe SLT 50- 2.

Tekst: kpt. Artur Pinkowski
Zdjęcia: Agnieszka Gaszak
***

3 Brygada w Sandomierzu. Ponad 100 żołnierzy i kilkanaście jednostek sprzętu z Kompleksu Koszarowego Chełm 3 Brygady Zmechanizowanej Legionów imienia Romualda Traugutta w Lublinie bierze udział w akcji powodziowej w Sandomierzu.

Wczoraj (19 maja) w godzinach porannych 3 Brygada Zmechanizowana Legionów otrzymała zadanie wydzielenia żołnierzy z odpowiednią ilością środków transportowych do działań mających na celu zabezpieczenie przerwanych wałów przeciwpowodziowych i ewakuacji z zalanych terenów na terenie Sandomierza.

Z chwilą otrzymania powyższego zadania w Sztabie Brygady aktywowano Zespół Operacyjny w celu koordynacji przedsięwzięć reagowania kryzysowego, który pracuje w systemie zmianowym przez całą dobę. Dowódca brygady generał brygady Jan Brzozowski nakazał realizację powyższych zadań żołnierzom z kompleksu koszarowego w Chełmie (1 batalion zmechanizowany i dywizjon artylerii samobieżnej). Jako pierwsza do Sandomierza udała się grupa rekonesansowa pod dowództwem kapitana Jacka Chmielewskiego (1 bz), aby przeprowadzić rekonesans rejonu zagrożenia przed wejściem sił głównych. Około południa żołnierze pod dowództwem kapitana Dominika Zycha (1 bz) udali się0 w nakazany rejon i po dotarciu na miejsce niezwłocznie przystąpili do pracy.

Żołnierze 3 Brygady w rejonie powodziowym pracują 24 godziny na dobę w systemie zmianowym na dwóch odcinkach. Jedna grupa umacnia wały przeciwpowodziowe przy ulicy Portowej, druga natomiast od strony Huty Szkła. Na terenie 3 batalionu radiotechnicznego w Sandomierzu, gdzie żołnierze są zakwaterowani w namiotach, również funkcjonuje sztab akcji pod dowództwem porucznika Piotra Wojewody (1bz), którego głównym zadaniem jest koordynacja akcji oraz bieżące monitorowanie rejonu .

Dzisiaj to jest 20 maja kolejna grupa, około 50 żołnierzy 3 BZ z Kompleksu Koszarowego w Lublinie udaje się w rejon powodzi by zastąpić część sił pracujących od wczoraj. W gotowości do kolejnej wymiany w dniu 21 maja jest 3 batalion zmechanizowany w Zamościu. Obecnie nikt nie jest w stanie określić terminu zakończenia pracy w zagrożonym rejonie.


Tekst i zdjęcia: kpt. Dariusz DRĄCZKOWSKI
***

Połaniec. 2 Mazowiecka Brygada Saperów zawsze brała czynny udział w akcjach przeciwpowodziowych. Nie mogło też być inaczej w trakcie powodzi tego roku. Brygada działa na wielu kierunkach, a jednym z najbardziej newralgicznych jest gmina Połaniec.

Gmina była ciężko doświadczona w powodziach 1997r. i 2001r. Pozalewane domostwa i pola uprawne, zniszczone plony i zasiewy. Niektórym woda zabrała wszystko.

3 teamy ratunkowe kazuńskich saperów, wysłane 19.05.2010r. weszły w akcję praktycznie z marszu. 2 załogi pływających transporterów samobieżnych (PTS) pod dowództwem starszego sierżanta Pawła Szalkowskiego i starszego plutonowego Grzegorza Kurdziałka z operatorami starszym szeregowym Danielem Latoszkiem i starszym kapralem Bogusławem Grunwaldem już w nocy z 19/20.05.2010r. przeprowadziły rozpoznanie zagrożeń we wsi Rejterówka.

Niestety, przewidywany, ponury scenariusz potwierdził się. Ok. 20-metrowa wyrwa w wale pobliskiego kanału stale się powiększała. Zagrożonych zostało ok. 600 gospodarstw.

Prowadzący z saperami rekonesans vice starosta powiatu staszowskiego Andrzej Kruzel i przewodniczący Rady Miejskiej w Połańcu Stanisław Lolo starali się ustalić wraz z brygadierem Straży Pożarnej Robertem Grudniem metody uszczelnienia wałów. Swoją drogą nawet zahartowani w walce z żywiołem żołnierze dziwili się, kiedy wspomniani panowie śpią. Byli wszędzie, gdzie tylko powstawało jakiekolwiek zagrożenie. W tym momencie załogi PTS stoją w gotowości do ewakuacji ludzi i mienia z zalanych terenów.

Równie ciężko pracowała 3 kazuńska ekipa. Podporucznik Artur Wasiak wraz ze swoim zespołem pompował wodę z zalanych domostw i prowadził dystrybucję żywności dla powodzian w pobliskich Liszkach.

Okoliczna ludność bardzo ciepło się wyrażała nt. udziału żołnierzy w pomocy powodzianom. Działające na terenie gminy pododdziały 25 Brygady Kawalerii z Tomaszowa Mazowieckiego z kapitanem Marcinem Kowalczykiem do nocy broniły mostu na rzece Czarna w Połańcu, a już rano uszczelniały wały w gminie Budziska. Jedno i drugie zadanie zakończyło się sukcesem.

Również rankiem 20.05.2010r. żołnierze kieleckiego CIMIC-u pod dowództwem podpułkownika Wtykło bronili gospodarstw w gminie Ruszcza i drogi Połaniec - Kraków. Trzeba przyznać, ze nie patrząc na funkcje i stopnie; ciężko, fizycznie pracowali wszyscy. Tysiące worków z piaskiem przeszło przez ich ręce. Ale, kiedy dowódca przykładem.

Pomimo zmęczenia, wszyscy żołnierze udają się teraz na nowe kierunki zagrożeń. Przerwany został wał w miejscu nowej przepompowni obok elektrowni Połaniec...

Tekst i zdjęcia: kpt. Andrzej Górka

***

70 żołnierzy z Centrum Szkolenia Na Potrzeby Sił Pokojowych i Centralnej Grupy Wsparcia Współpracy Cywilno Wojskowej z Kielc oraz 200 żołnierzy z 25 Brygady Kawalerii Powietrznej z Tomaszowa Mazowieckiego od dnia 18 maja 2010 roku bierze udział w akcji przeciwpowodziowej na terenie powiatów Buskiego i Staszowskiego.

Główne zadania wydzielonych grup żołnierzy to pomoc w ewakuacji ludności i mienia, ochrona terenu zagrożonego powodzią oraz umacnianie przeciekających wałów przeciwpowodziowych na Wiśle i Nidzie.

Ponieważ zapobiegać powodzi należy jak najszybciej, żołnierze prawie nie śpią, bo jak mówi porucznik Andrzej Tomczyk - nie przyjechali tu na wczasy.

Wydzielone grupy żołnierzy kierowane są bezpośrednio do akcji, które realizują zadania w porozumieniu z lokalnymi władzami samorządowymi - wójtami i burmistrzami oraz z innymi służbami zaangażowanymi w walkę z żywiołem.

Tekst: mjr Andrzej SZOSTAK
Zdjęcia: sierż. Piotr MAJECKI
Strona główna  |  Linki  |  Kontakt  |  Napisz do nas