Czy wojsko to tylko miejsce służby? A może to coś więcej? Może to hobby, pasja i sposób na życie? Może dowcip o żołnierzu, który przed pójściem do łóżka przewiesza medale z munduru na piżamę i idzie spać jest dużo bardziej prawdziwy, niż czasem się nam wydaje?
Wielu takich ludzi służy w Szkole Podoficerskiej Wojsk Lądowych w Poznaniu. Medali nie przewieszają, ale pokazują, że służba w mundurze jest niesamowicie ciekawym zajęciem. Sierżanta Ignacego Witaszczyka - "Toniego" poznałem jakieś 10 lat temu. Na poligonie w Wędrzynie, kadetom poznańskiej Szkoły Chorążych tłumaczył szturm budynku, rysując okna na pudełkach po amunicji. Docierał do wszystkich wielką szczerością, dowcipem i przede wszystkim zapałem do tego co robił. Do wojska trafił pod koniec lat 80. Jednak wojsko w normalnym wymiarze godzinowym chyba nigdy mu nie wystarczało. Kiedy kamizelki taktycznej nie można było jeszcze kupić na stronach internetowych militarnych sklepów wysyłkowych, ponieważ najzwyczajniej na świecie jeszcze nie istniały, pierwszą swoją kamizelką Ignac zrobił sam. Zresztą do dziś dnia wszystko, czego nie można kupić w sklepie a akurat jest potrzebne, sierżant konstruuje samodzielnie lub przerabia na własne potrzeby. Gdzieś na swojej drodze spotkał innego zapaleńca, choć nie żołnierza, który wciągnął go do ASG. Air Soft Gun to replika broni strzelająca plastikowymi kulkami. ASG dla jednych to zabawa, dla innych sport a dla przypadkowego obserwatora to grupa wariatów biegająca i strzelająca do siebie. Wariatami są dlatego, że mają przy tym wielką zabawę. Skoro znalazło się dwóch, to może takich osób jest w kraju więcej. Fora internetowe okazały się świetnym źródłem informacji o podobnych zapaleńcach. Grupa militarystów z całej Polski powołała PSS - pluton sił specjalnych. Są w niej nauczyciel wychowania fizycznego, policjant, fizyk, informatyk, lekarz, dźwiękowiec. i oczywiście Toni - żołnierz poznańskiej Szkoły Podoficerskiej. Spotykają się kilka razy do roku na zlotach, ponieważ pochodzą z różnych części kraju Torunia, Warszawy, Zielonej Góry, Przemyśla, Poznania, Leska. Są również tacy członkowie grupy, którzy pracują za granicą a na zloty do kraju przylatują. Patrząc na dorosłych facetów biegających w mundurach, hełmach i z bronią ludzie pukają się w głowy i pytają: "po co???" "Można siedzieć w domu patrzeć w telewizor, wiecznie na wszystko narzekać a można świetnie się bawić. Zgadza się ASG nie jest dla wszystkich. Przede wszystkim musisz mieć pasję i chcieć przeżyć coś ciekawego. Wojsko to moja pasja, która nie kończy się o przysłowiowej 15:30 wraz ze zdjęciem munduru. Często po pracy mundur służbowy zmieniam na marpat (mundur używany przez Korpus Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych, cała grupa Ignaca jest wyposażona w ten konkretny rodzaj mundurów) biorę cały sprzęt i jadę na rozgrywkę ASG - mówi sierżant Witaszczyk. Pamiętam, że na początku tego romansu Ignaca z ASG nie było lekko. Wielu ludzi uważało tę pasję za dziecinadę i czasami nawet żartowali z hobby. Żołnierz i replika broni? Przecież to brzmi dziwnie. Pasjonata to nie zrażało. Powoli kompletował sprzęt i kolejne repliki. Po siedmiu latach zebrała się tego naprawdę okazała kolekcja, która mieści się w dwuskrzydłowej szafie i oprócz wielu rodzajów broni krótkiej i długiej zawiera hełmy, gogle, radia, plecaki, kamizelki taktyczne, noktowizory. Wszystko wygląda profesjonalnie i robi piorunujące wrażenie. Ta pozytywna aura, jaką roztacza wokół siebie Toni, udzielała i udziela się powoli innym. Siedem lat temu Igna zaczynał sam, dziś jest już dziesięciu profesjonalnie uzbrojonych i wyposażonych AirSoftowców, a drugie tyle jeśli Ignac wyda całą broń ze swojej zmilitaryzowanej szafy. A szafa zawiera repliki między innymi G36CA, L85A1, M4A1 RIS, M16A3, SPR-0, LR300, kbkAKM-U74, COLT 1911, GLOC19. A to chyba nie koniec stale powiększającej się kolekcji. Dlaczego ASG wciąga coraz większą liczbę ludzi, w tym żołnierzy? "Jest kilka powodów. W ASG bawią się ludzie bez względu na to, co robią i skąd pochodzą. Często noszą białe kołnierzyki i całymi dniami siedzą za biurkiem. Wszystkich tych ludzi łączy jedno - nie mogą usiedzieć na miejscu i w każdym z nich jest prawdziwy żołnierz, choć w pracy nie noszą mundurów".
Pasja jak każda inna wiąże się z pieniędzmi:
replika broni ASG - to wydatek od 600 do nawet kilku tysięcy złotych;

mundur od 50 zł;
kamizelka od 100 zł;
buty od 70 zł;
plecak od 100 zł;
okulary lub gogle - od 40 zł;
łączność - 80 zł za sztukę ;
amunicja-kulki ok. 30 zł/kg
Nie jest to może mało, ale po kilku "strzelankach", w których dzięki Ignacowi wziąłem udział uważam, że taki zastrzyk adrenaliny jaki jest podczas gier ASG jest wart tych pieniędzy. Zresztą nie od razu trzeba kupować wszystko. Najważniejsze są okulary i replika ASG. W opowieści o człowieku z pasją nie może zabraknąć jakiejś anegdoty. Pewnego razu na poligonie w Wędrzynie, podczas szkolenia słuchaczy poznańskiej Szkoły Podoficerskiej Wojsk Lądowych, w dniu mediów z Poznania przyjechali dziennikarze. Na checkpoint (punk kontrolny) Ignac był instruktorem. Przed kamerą przedstawiał, co słuchacze robią i czym się zajmują. Jeden z dziennikarzy zapomniał lub źle zanotował imię i nazwisko udzielającego wywiad sierżanta Ignacego Witaszczyka, który na kamizelce miał tylko plakietkę z napisem Toni. Po powrocie do redakcji rozpoczął się montaż materiału. Skoro na kamizelce było Toni, to pewnie sierżant udzielający wywiad ma na imię ANTONI, a z bazgrołów w notesie nikt nie mógł odczytać nazwiska i zamiast prawdziwego Witaszczyk, ktoś rozszyfrował Deszczyk i tak zamiast "sierżant Ignacy Witaszczyk" wyszedł podpis "sierżant Antoni Deszczyk". Takie określenie często wraca w wielu opowieściach krążących po Szkole Podoficerskiej. Może ktoś inny obraziłby się na to, ale Ignac przywitał taką wieść wielkim uśmiechem i machnięciem ręki.
|