Bezdroża żagańskiego poligonu to doskonały teren do przeprowadzenia zajęć taktycznych 1 kompanii zmotoryzowanej, 10 batalionu zmechanizowanego Dragonów ze świętoszowskiej 10 Brygady Kawalerii Pancernej. Dowodzony przez podporucznika Łukasza Smolnika 2 pluton zmotoryzowany, 2 marca 2010 roku realizował zajęcia, których przedmiotem były działania patrolowe. Dragoni w ramach Zgrupowania Bojowego "Bravo" realizują proces przygotowań do udziału w VIII zmianie misji w Afganistanie. 
Żołnierze po otrzymaniu zadania do wykonania marszu, ustawieni w równych odstępach bacznie obserwowali powierzony teren, który pokonywali marszem ubezpieczonym. A nie był to łatwy marsz. Drogę marszu oraz prowadzenie rozpoznania utrudniało wszechobecne błoto i kałuże, powstałe na skutek wiosennych roztopów. "Musicie mieć oczy dookoła głowy " - instruował podporucznik Smolnik. "Chciałbym, aby moi żołnierze nabyli umiejętności dbania o siebie i swoich kolegów. Aby zyskali pewność, że mogą na siebie liczyć"- mówił dalej podporucznik Smolnik.Dragoni z "Czarnej Dywizji" wykonywali marsz, powoli sprawdzając każde miejsce, które mogłoby nieść ze sobą niebezpieczeństwo. Prowadząca dwójka poprzez podniesienie prawej dłoni co chwilę dawała znak o potencjalnym zagrożeniu. Żołnierze zalegali w bezruchu przyjmując pozycję strzelecką. Dowódca wydawał polecenie sprawdzenia niebezpiecznego miejsca. " Chciałbym lepiej współpracować z kolegami. Wiem, że w obliczu zbliżającej się misji będziemy zdani na siebie, będziemy musieli tworzyć kolektyw. Wiem, że tego typu szkolenie, wielokrotne żmudne powtarzanie tych samych czynności będzie procentować w przyszłości" - mówił starszy szeregowy Paweł Tkacz. Działanie przebiegało bardzo sprawnie, zgodnie z wielokrotnie wcześniej ćwiczonymi regułami. Wszystkie komendy wydawane były w ciszy, za pomocą wytrenowanych sygnałów. Najpierw szybkie podejście, sprawdzenie i odwrót. Następnie kontynuacja marszu. Patrolowanie to tylko jeden z elementów rozpoczętego szkolenia poligonowego. Przed świętoszowskimi żołnierzami jeszcze ponad trzy tygodnie wspólnych zmagań, a wszystko po to, aby żołnierze "zyskali pewność, że mogą na siebie liczyć". |