MASZERUJĄ  DRAGONI

Ponad 20 kilometrów maszerowali  po bezdrożach świętoszowskiego poligonu żołnierze 1 kompanii zmotoryzowanej 10 Brygady Kawalerii Pancernej. Typowo zimowa sceneria oraz przygotowane przez kierownika zajęć "niespodzianki" taktyczne urealniały szkolenie Dragonów. Żołnierze realizują proces przygotowań do udziału w VIII zmianie misji w Afganistanie.

Po otrzymaniu zadania do wykonania marszu, każdy z Dragonów starał się wszechstronnie do niego przygotować. Żołnierze między innymi wypełnili plecaki wszystkim, co mogło im być potrzebne do przetrwania w trudnych warunkach zimowych. Pokonywali teren marszem ubezpieczonym. A nie był to łatwy marsz. Skutą lodem drogę pokrywałacienka warstwa śniegu, oprócz tego powierzchnia ta nie sprzyjała zachowaniu równowagi, ponadto utrudniała prowadzenie rozpoznania drogi marszu. Nie było wiadomo, co kryje się pod cienką warstwą śniegu, lód czy może "niespodzianka" ukryta przez przeciwnika? Jak się później okazało nawet zaspy, które mijali żołnierze mogły kryć przygotowane przez pozorację ładunki wybuchowe. W takich warunkach Dragoni wykonywali marsz powoli, skrupulatnie sprawdzając każdy metr i zabezpieczając każde przejście. Wzdłuż trasy  przemieszczenia znajdowało się kilka budynków, z pozoru wyglądających na opuszczone. Dowódca nakazał każdy z nich sprawdzić, nie było przecież wiadomo, czy w którymś nie kryje się przeciwnik. Działanie przebiegało bardzo sprawnie, zgodnie z wielokrotnie wcześniej ćwiczonymi regułami. Współdziałanie, ubezpieczenia, kordony, sekcje. Wszystko w ciszy, porozumiewanie się tylko za pomocą sygnałów, szybkie podejście, sprawdzenie i odwrót. Kolejny z mijanych budynków miał zaskoczyć przeszukujących go żołnierzy. Odkryto grupę uzbrojonych mężczyzn, których jednak szybko rozbrojono i zabezpieczono budynek. Podejrzani zostali obezwładnieni i wyprowadzeni z wieży. Niestety, w trakcie podejścia do budynku, jeden żołnierz stracił przytomność i niezbędne okazało się udzielenie mu natychmiastowej pomocy. Pierwszej pomocy udzielali koledzy z drużyny następnie do fachowej resuscytacji przystąpił sanitariusz. Na szczęście była to tylko kolejna taktyczna niespodzianka przygotowana przez dowódcę. Miała sprawdzić prawidłowość działania żołnierzy w zakresie udzielania pierwszej pomocy. Tego typu elementy szkolenia sanitarnego, które mają nauczyć żołnierzy udzielania pierwszej pomocy na polu walki, są realizowane praktycznie na każdych zajęciach we wszystkich jednostkach "Czarnej Dywizji". Wszechstronny sprawdzian, również kondycyjny, jakiemu zostali poddani żołnierze, został zaliczony. "Celem, jaki chciałem osiągnął było doskonalenie współdziałania żołnierzy, wyrobienie w nich nawyku obserwacji i natychmiastowej reakcji na każdą zaistniałą sytuację. Nie bez znaczenia jest ciągłe budowanie wytrzymałości fizycznej. Nie obyło się bez drobnych błędów, ale ciągle doskonalimy swoje umiejętności" - podsumował szkolenie kierownik zajęć podporucznik Łukasz Smolnik.

Tekst: kpt. Dariusz Kudlewski
Zdjęcia: por. Wioletta Wdowczyk - Fedorowska

     
Strona główna  |  Linki  |  Kontakt  |  Napisz do nas